Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luigi 1930. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luigi 1930. Pokaż wszystkie posty
Zaczynam powoli przyzwyczajać się do zimy. Może nawet zaakceptowałam już jej nadejście...

Nie jestem w najlepszym nastroju. Chodnik przypomina lodowisko. Ja przypominam kosmonautę. Mój autobus się spóźnił. Znowu!!!
Po dłuższej chwili docieram na Plac Inwalidów. Natalia macha do mnie z przeciwnej strony ulicy. Śnieg zaczyna padać, głód nam doskwiera. Na szczęście na horyzoncie pojawia się Luigi (nie przystojny Włoch, ale lokal, o którym już kiedyś wspominałam :))

Wchodzimy do środka. Jak przyjemnie! Z głośników dobiega głos Georga Michaela -  nieśmiertelne "Last Christmas". Akcenty świąteczne królują - jest niewielka choinka, są kolorowe bombki. Wystrój jest ciekawy, minimalistyczny. "Niewidzialne" krzesła, baletnice na czarno-białych fotografiach, stonowane kolory. I sporo miejsca.
Zajmujemy wygodne, szare sofy. Chyba po raz pierwszy decydujemy się szybko co chcemy zjeść - pizzę góralską! Mozzarella, oscypek, boczek, cebula. Do tego oczywiście żurawina. Od zawsze chciałyśmy spróbować pizzy góralskiej, ale jakoś nie było wcześniej okazji - zawsze kończyło się na jedzeniu starej, dobrej Capricciosy. W końcu, w chłodne, grudniowe popołudnie, zjemy pizzę z oscypkiem i żurawiną :)

Herbata z płatkami róży pachnie pięknie. Za oknem pada śnieg, a my siedzimy i rozmawiamy w ciepłej i przytulnej knajpce. Na stole pojawia się gorąca, pachnąca serem i boczkiem pizza. I dżem żurawinowy. Czego chcieć więcej?

Pizza jest bardzo smaczna, chociaż smak oscypka nie jest intensywny. Boczek i sery dobrze komponują się z żurawiną. Ciasto jest cienkie i delikatne, takie jak lubię. Ciekawe połączenie smaków, na zimę jak znalazł.

Nasze rozmowy przeplatają się z dźwiękami świątecznych nagrań, ze stukotem tramwajów za oknami. Pizza znika z talerzy. Na zewnątrz jest już zupełnie ciemno!
Luigi 1930 ze swoim przyjemnym wnętrzem, rozbudowanym menu, dobrą lokalizacją i smacznym jedzeniem to idealne miejsce na obiad, kolację albo małą przekąskę w zimowy dzień. Duży wybór grzańców (wino i piwo), miła atmosfera, spokój. Można usiąść wygodnie, porozmawiać, poczytać. I spróbować przepysznej gorącej czekolady!!! Albo góralskiej pizzy :)

Pizza góralska 32 cm: 28,90 zł
Herbata z dodatkiem płatków róży (0,4 l): 8 zł
Coca-Cola Light (0,2 l): 5 zł















Nie mogłyśmy się powstrzymać :)


Godzina dziewiąta trzydzieści rano, Plac Inwalidów. Tłum przechodniów, stukot tramwajów.
Założyłam dziś rękawiczki, naprawdę nadeszła jesień.

Jak najlepiej wykorzystać dwie godziny przerwy pomiędzy porannymi zajęciami?
Napić się gorącej czekolady w miłym towarzystwie!

Luigi 1930, kawiarnia przy ulicy Karmelickiej, mieści się tam, gdzie kiedyś były Cudowne Lata. Lubię to miejsce ze względu na lokalizację. Zdarzało mi się tam spędzać studenckie "okienka", zazwyczaj w towarzystwie filiżanki kawy. Wstąpiłam tam może raz czy dwa na drinka. Jadłam też kilka razy całkiem niezłą, aczkolwiek niezbyt dużą pizzę. Ale nie spodziewałam się, że podają tam taką dobrą gorącą czekoladę!
Wnętrze kawiarni jest bardzo przyjemne i minimalistyczne. Na ścianach wiszą czarno-białe fotografie, za oknami mkną niebieskie tramwaje. Mam sentyment do okolic ulicy Karmelickiej.
Zajmujemy wygodne kanapy, moją uwagę przykuwają kolorowe kwiaty z papieru. Już prawie zdecydowałyśmy się na kawę, ale... Może jednak dla odmiany gorąca czekolada? W końcu jest tak chłodno i szaro na zewnątrz... Trzy razy czekolada na gorąco z bitą śmietaną, raz czekolada na gorąco z wiśniami.
Pięknie pachnie, jest bardzo gęsta, trzeba ją jeść łyżeczką. Rozpływa się z ustach, konsystencją przypomina serek homogenizowany Bakuś albo suflet :) Nie mogę sobie wybaczyć, że tak wiele razy lekceważyłam tą pozycję w menu! Dobrze, że w tym roku czeka mnie jeszcze trochę porannych przerw...

Gorąca czekolada (w zależności od dodatków): 7-10 zł


Luigi 1930
ul. Karmelicka 43a
Kraków