Dziś - dla odmiany - kuchnia chińska!
(Po bożonarodzeniowym obżarstwie nie mogę chwilowo patrzeć na tradycyjne, polskie dania...)

Jest taka restauracja, do której zawsze wybieram się z Sandrą i jej Mamą po "krótkim" pobycie na Giełdzie Minerałów, Skamieniałości i Wyrobów Jubilerskich na AGH. Taka okazja zdarza się maksymalnie dwa razy w roku, dlatego zawsze czekam z utęsknieniem na Ten Dzień :)

Lotos, chińska restauracja, znajduje się na przeciwko głównego gmachu AGH. Z zewnątrz wygląda niepozornie.
Dzień jest chłodny. Bardzo zmarznięte i głodne wchodzimy do środka, gdzie witają nas liczne chińskie lampiony i wachlarze. Wnętrze przypomina trochę stołówkę. Zasiadamy przy okrągłym stole. Nad naszymi głowami powiewa wielki, czerwony lampion, wokół istne zatrzęsienie bambusowych mat!

Kiedy w nasze ręce wpada menu, podejmujemy bardzo szybką decyzję - to, co zwykle! Czyli: trzy porcje chrupiących pierożków z mięsem i warzywami oraz po jednej porcji polędwiczek z kurczaka i kurczaka w sezamie.
Czekając na nasze zamówienie oglądamy zdobycze z Giełdy Minerałów i popijamy herbatę z zabawnych filiżanek. Dziewczyny mają oko - jak zwykle udało im się znaleźć same cudeńka!

Nadchodzą pierożki. Dziesięć małych, pachnących, smażonych pierożków... Są chrupiące (jak sama nazwa wskazuje) i pikantne. Bardzo rozgrzewają!
Polędwiczki z kurczaka są delikatne i miękkie, a kurczak w sezamie jest kruchy i smaczny. Śmiało mogę polecić ten zestaw na "chiński" obiad dla trzech osób.

Po porcji pierożków i sporej ilości drobiu jesteśmy porządnie najedzone i rozgrzane.
Na koniec trzeba jeszcze sprawdzić co nam powie wróżba z chińskiego ciasteczka! Miejmy nadzieję, że przepowie dużo szczęścia w 2013 roku...
A w Lotosie zawitamy znowu na wiosnę :)

Porcja chrupiących pierożków z mięsem i warzywami: 15 zł
Chrupiące polędwiczki z kurczaka: 18 zł
Kurczak w sezamie: 16 zł

LOTOS
Al. Mickiewicza 21A
Kraków














Dziś jest TEN DZIEŃ.

Budzę się rano i nie widzę śniegu za oknem. Czyżby przestała działać magia Świąt? Boże Narodzenie bez białego puchu? Znowu?

W kuchni pachnie barszczem i kompotem z suszu, panuje lekki rozgardiasz. Na blacie studzi się ciasto, mama smaży karpia. Wszędzie leżą talerze, łyżki, jakieś szmatki, gąbeczki... I dużo świątecznego jedzenia! Jak wytrzymać wśród tych zapachów? Zjadłoby się chociaż jednego pierożka... Niestety, trzeba czekać. Pierożki będą, ale dopiero wieczorem. Nie pozostaje mi nic innego jak zakasać rękawy i zacząć działać - w wigilijny poranek zawsze znajdzie się coś ciekawego do roboty.

Trzeba w końcu wyciągnąć ozdoby świąteczne z zakurzonych pudełek ukrytych gdzieś na szafie.
Otwieram wielkie, tajemnicze pudła pełne świecących bibelotów i czuję się jak małe dziecko w sklepie z zabawkami. Wszystko jest takie kolorowe, błyszczące, aż się w oczach mieni.

Ten cudowny pośpiech przygotowań, te zimowe zapachy i smaki, te chwile spędzone z rodziną - TO właśnie są Święta!

W ten magiczny dzień czas mija bardzo szybko. Nim się obejrzymy, na niebie pojawi się maleńka gwiazdka i zaprosi nas do świątecznego stołu. Postarajmy się wykorzystać te wspólne chwile jak najlepiej!




Dlatego dzisiaj, w ten wigilijny poranek, chciałabym życzyć Wam:
  • rodzinnej atmosfery przez cały rok!
  • odrobiny spokoju i chwili wytchnienia
  • suto zastawionego wigilijnego stołu
  • spełnienia marzeń - chociaż tych niewielkich
  • prezentów tylko od serca
  • prawdziwej miłości
  • dużo cierpliwości na następny rok :)
  • naprawdę zdrowych i wesołych Świąt!











Święta za pasem, najwyższy czas zacząć pakować (albo kupować...) prezenty!

Mówi się, że najpiękniejsze prezenty to te "od serca". Nie ważne ile kosztował podarunek, ważne żeby ucieszył obdarowanego. Zawsze staram się szukać czegoś, co sprawi radość moim bliskim, coś, co chociaż po części będzie TYM wymarzonym podarunkiem. Potrzebuję sporo czasu żeby wybrać dla każdego Prezent Idealny. Ale kiedy w końcu wracam do domu obładowana zakupami (po długich godzinach spędzonych w niekończących się kolejkach), największą radość sprawia mi pakowanie podarunków.

Uwielbiam to! Tylko ja, kolorowe wstążki, przeróżne pudełka, papiery, bibuły.... Teraz wystarczy tylko włączyć wyobraźnię i zacząć działać! Inspiracji można szukać wszędzie - na wystawach, na stronach internetowych i we własnej głowie :) Można wykorzystać stary, nieużywane sweter albo szal i opakować prezent w "ciepłe" wdzianko. Przydadzą się też różnej wielkości pudełka, które możemy przyozdabiać tak, jak nam się podoba. Broszki, ozdoby choinkowe, ładne guziki, mikołajkowe skarpety, laski cynamonu, pocztówki, zdjęcia, wycinki z gazet... Pomysłów jest wiele. A do każdego prezentu można dorzucić mały woreczek świątecznych słodkości - ucieszą każdego łasucha.

Kruche ciasteczka bożonarodzeniowe

Składniki:
  • 250 g masła
  • 1 3/4 szklanki mąki
  • 1 szklanka posiekanych orzechów włoskich 
  • 100 g cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • cukier puder (do dekoracji) 
Masło i cukier ucieramy w misce, tak aby powstała pulchna masa (możemy pomóc sobie mikserem). Dodajemy orzechy i mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Zagniatamy ciasto, lepimy nieduże kulki (najlepiej wielkości małego orzecha), układamy na blaszce, na papierze do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika na 15-20 minut, w temp. ok. 180 stopni. Kiedy ciasteczka ostygną posypujemy je cukrem pudrem (lub ozdabiamy wedle uznania).

Mam nadzieję, że świąteczne prezenty - te otrzymane i te podarowane - sprawią wszystkim dużo radości!

Do posłuchania - tym razem (dla odmiany) coś mało świątecznego... 











Zamiast śniegu pada deszcz.
Pisałam wielokrotnie, że nie znoszę zimy, ale przed Świętami wolałabym żeby było biało i mroźno, a nie szaro, mokro i zimno...Na przekór pogodzie wybieramy się na Kazimierz, na słynne zapiekanki!

Przy Okrąglaku jest dość pusto - godzina jeszcze wczesna. Poza tym deszcz na pewno wszystkich odstraszył. Ale my, ubrane w grube, zimowe płaszcze i uzbrojone w parasol, udajemy się do Endziora na najlepsze zapiekanki z pieca.

Standardowa zapiekanka to oczywiście ser i pieczarki, zamawiam dodatkowo szczypiorek i czarne oliwki. Ola decyduje się na zapiekankę z kurczakiem i kukurydzą.
Po kilku minutach oczekiwania stoimy już pod daszkiem i wcinamy nasze chrupiące bagietki. Ostatni raz byłam tutaj chyba w maju! Tęskniłam za gorącymi i pysznymi zapiekankami... Cudownie w końcu się nimi delektować. Jedynie gołębie są trochę denerwujące - krążą wokół nas i zjadają każdy okruszek z mokrego betonu.

Około godziny 14 zbiera się coraz więcej ludzi, pod daszkiem robi się tłoczno. Bo u Endziora zapiekanki są chrupiące i świeże, nie przypominają gumowatych bułek z mikrofalówki. Są niedrogie i bardzo sycące. W dodatku można je kupić praktycznie o każdej porze dnia i nocy!

Zapiekanka z kurczakiem, kukurydzą i ketchupem: 10 zł
Zapiekanka ze szczypiorkiem, czarnymi oliwkami i ketchupem: 7 zł
Zapiekanka standard (ser, pieczarki, ketchup): 5 zł 

Zapiekanki z pieca u Endziora
Plac Nowy 4
Kraków





Żeby poprawić sobie humor w deszczowy wieczór, spotykam się z moją przyjaciółką w jednej z "kawowych" sieciówek. Przy stoliku obok siedzi jeden z ulubieńców Pudelka, osobnik kontrowersyjny, którego nazwiska nie będę tutaj wymieniać :) Ze sweterka Moniki spogląda na mnie Snoopy w okularach przeciwsłonecznych. Uwielbiam go odkąd skończyłam kilka lat i zobaczyłam po raz pierwszy jego podobiznę na płóciennej torbie. Popijam kawę pierniczkową, bardzo bardzo słodką, ale co mi tam... Zima zawsze kojarzyła mi się z gorącymi i nadmiernie słodkimi napojami :)

Godzina spędzona z Moniką, Snoopym i zimową kawą skutecznie poprawiła mi nastrój - nawet deszcz mi nie straszny! W końcu Święta coraz bliżej...





W Bielsku-Białej jest już bardzo świątecznie.
Zmrok zapada szybko, ulicami przechadzają się ludzie ubrani w grube, zimowe płaszcze. Wszędzie choinki, gwiazdki, Mikołaje... Wigilia już za tydzień!

W galeriach handlowych zatrzęsienie - przedświąteczna gorączka dopadła wszystkich. Czuję się nieco zagubiona w tym szaleńczym tłumie. Co mam kupić? Czy na pewno ten prezent będzie odpowiedni? Czy o niczym nie zapomniałam? Jak ja dotrę do domu z tymi ciężkimi torbami?!
Uwielbiam przedświąteczną atmosferę, ale ten szał zakupów trochę mnie przeraża... Po godzinie spędzonej w przeróżnych sklepach jestem już bardzo zmęczona i marzę tylko o tym, żeby chociaż na chwilę gdzieś usiąść i odpocząć.

Spotykam się z moją przyjaciółką, zadowolone opuszczamy zakupową dżunglę i kierujemy się do starej, dobrej knajpki Nirvana przy ulicy Cechowej.
Ale co to?! Hamburgery? A GDZIE JEST NIRVANA?!
Niestety, Nirvany już nie ma. Miejsce, w którym spędziłyśmy nasze licealne lata zniknęło...
Zrezygnowane i trochę zmarznięte idziemy dalej. Nagle naszym oczom ukazuje się szyld IMPRESJA - Pijalnia Czekolady - Kawiarnia. Hmm... Brzmi kusząco!

Wnętrze jest niewielkie, panuje lekki półmrok. Tylko ciepły blask świec, słodki zapach czekolady, białe obrusy, kolorowe lampki i świąteczne piosenki. Klimatycznie, przytulnie, zimowo.
Do wyboru przeróżne kawy, herbaty, zimne napoje, koktajle, piwo, desery, ciasta, gofry, tosty i... CZEKOLADA.
Decydujemy się na czekoladę deserową z piankami marshmallow oraz na czekoladę deserową z malinami i bitą śmietaną. Nigdy nie piłam gorącej czekolady z piankami, zawsze bardzo chciałam spróbować jak smakuje to połączenie. Wybrałam czekoladę deserową (a nie mleczną), ponieważ pianki już same w sobie są dość słodkie.
Kilka minut później delektujemy się już naszymi napojami (a może deserami?). Czekolada z piankami jest pyszna - pianki roztapiają się pod wpływem ciepła... Smak dzieciństwa powraca! Czekolada z malinami i bitą śmietaną pięknie pachnie i wygląda bardzo apetycznie. Kiedyś się skuszę na to połączenie, w końcu jestem fanką malinowej czekolady Milka:)

W Impresji znalazłam wszystko, czego potrzebowałam po długim i ciężkim dniu - świąteczną atmosferę, spokój, przytulne wnętrze i aksamitną, gęstą czekoladę.

Czekolada deserowa z piankami marshmallow: 9,50 zł
Czekolada deserowa z malinami i bitą śmietaną: 10,50 zł

Pijalnia Czekolady Impresja
ul. Cechowa 12
Bielsko-Biała









12.12.2012, godzina 19.00. Rozpoczynamy nasze tradycyjne świąteczne spotykanie w siedmioosobowym gronie.

Dziewczyny krzątają się w kuchni przy dźwiękach świątecznych piosenek. W piekarniku grzeją się paluszki rybne (zamiast karpia :)). Pierogi za chwilę będą gotowe, pachnie barszczem, za oknem pada śnieg.
Toast wznosimy kieliszkami ozdobionymi przez Kasię czekoladą i kolorową posypką. Wracają wspomnienia z dzieciństwa - "Kevin sam w domu", "Kevin sam w Nowym Jorku"... Rozmowom nie ma końca.
Napełniamy talerze pierogami, sałatkami, śledzikami; na stole pojawia się świeżo wyciągnięty z piekarnika chleb z masłem i czosnkiem. Nie mogłoby go zabraknąć!

Kiedy wszyscy w końcu napełnili brzuchy, nadszedł czas na prezenty. Agnieszka wciela się w postać Świętego Mikołaja i rozdaje wszystkim kolorowe paczki. Rozpakowywanie prezentów to zawsze jeden z najmilszych momentów podczas świątecznych spotkań. Ten znajomy szelest rozrywanego papieru i ta chwila ciszy - przez moment każdy jest zajęty otwieraniem swojej paczuszki.
W tym roku Mikołaj był bardzo łaskawy - zaprosił mnie do indyjskiej restauracji :)

Wieczór mija bardzo przyjemnie, ale niestety zbyt szybko. Rozmawiamy, jemy, gramy w Tabu i jak zawsze jest kupa śmiechu. Szkoda, że następne takie spotkanie dopiero za rok!

Agnieszka, Dominik, Kasia, Mateusz, Monika, Natalia - dzięki za udany wieczór! Oby więcej takich :)