Lubię spokojne popołudnia. Ostatnio nie zdarzają mi się zbyt często, dlatego staram się je należycie celebrować. 

Jesienne słońce, delikatny wietrzyk, złote liście. W połowie października, ku mojej wielkiej radości, słupki rtęci w termometrach nagle skoczyły do góry. Postanowiłam wykorzystać ten piękny dzień i spędzić chociaż maleńką jego część na świeżym powietrzu. Kiedy byłam dzieckiem, jesienne spacery kojarzyły mi się z karmieniem wiewiórek orzechami… Jako że dziś nie udało mi się nigdzie dostrzec prawdziwej wiewiórki, postanowiłam upiec  ciasto o nazwie tego wdzięcznego stworzenia.

Ekspresowa, orzechowo-jabłkowa Wiewiórka

Składniki:

  •  2 szklanki maki
  • szklanka cukru
  • 4 jajka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • pół szklanki oleju
  • szklanka posiekanych orzechów włoskich
  • 3 duże winne jabłka
  • tabliczka mlecznej czekolady
Jaja ubijamy z cukrem, starannie mieszamy z mąką, sodą i proszkiem. Następnie cienkim strumykiem wlewamy olej. Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. Gładkie ciasto dokładnie mieszamy z orzechami i posiekanymi jabłkami. Wkładamy do natłuszczonej i posypanej bułką tartą formy. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni i pieczemy około 30 minut. Jeśli ciasto zbyt szybko ciemnieje, możemy zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec kilka minut dłużej.
W kąpieli wodnej rozpuszczamy mleczną czekoladę i smarujemy nią wierzch ciasta.
Smacznego! 






A do posłuchania w czasie pracy coś bardzo pozytywnego :)

Éléphant - Rien





 

Dosłownie kilka kroków od Rynku, przy ulicy Brackiej, mieści się jedna z moich ulubionych kawiarni w Krakowie. Zaglądam tam co jakiś czas, najczęściej żeby przekąsić jakiś lekki posiłek i napić się dobrej kawy. Kilka dni temu wybrałam się tam z moją koleżanką – miałyśmy zamówić tylko jakiś napój, ale pachnące tarty pobudziły nasz apetyt :)

Wnętrze kawiarni, jak sama nazwa wskazuje, jest pełne przeróżnych roślin – tych prawdziwych i tych zrobionych z metalu. Lokal jest duży - pierwsza sala, jasna i dość przyjemna, niestety najczęściej zatłoczona; druga sala, ciemna i klimatyczna, po środku której stoi wielkie metalowe drzewo; trzecia sala – moja ulubiona – ze szklanym sufitem i antresolą. Bez wahania wybieramy opcję trzecią. Wybór przekąski nie jest już jednak taki łatwy, w menu sporo ciekawych dań. W końcu decyduję się na duże cappuccino i kawałek tarty serowej z pomidorami; moja koleżanka zamawia kawę latte i piadinę z salami, serem, pomidorami i bazylią. Tarta jest pyszna! Podana na ciepło, bardzo kremowa. Jadłam już kilka razy tartę w Botanice i nigdy się nie zawiodłam. Piadina też niczego sobie. Ten cienki włoski placek smakuje całkiem nieźle, kiedy jest wypełniony treściwym farszem.
Cafe Botanica to naprawdę przyjemne miejsce, w którym można spokojnie porozmawiać przy lekkim posiłku, kawałku ciasta albo przy kuflu piwa. Serwują tam aromatyczny grzaniec, moje ukochane crumble z gałką lodów waniliowych (!!!), kanapki, tarty, sałatki… No i ten wystrój! Taki mały ogród botaniczny w samym sercu miasta.

Kawałek tarty: 10-15 zł
Piadina: 10-15 zł
Kawa: poniżej 10 zł

Cafe Botanica
ul. Bracka 9
Kraków 











Niepozorne miejsce, plastikowa zastawa, przepyszne naleśniki!

Na pierwszym roku studiów, kiedy nie znałam jeszcze Krakowa, moja koleżanka zaprowadziła mnie do maleńkiej naleśnikarni na Senackiej. Od tamtej pory jestem tam stałą klientką.

Idziemy zatłoczoną Grodzką, mijamy licznych turystów, uciekamy przed nadjeżdżającymi dorożkami. Skręcamy w Senacką, gdzie jest już znacznie spokojniej. Po prawej stronie widzimy już szklane drzwi, nad nimi napis "NALEŚNIKI". Wchodzimy do mikroskopijnego wnętrza, gdzie są zaledwie cztery stoliki. Ale za to naleśnikowe menu jest bardzo rozbudowane; do wyboru przeróżne smaki - zarówno coś dla wielbicieli słodyczy, jak i coś dla mięsożernych. Tym razem decydujemy się na naleśniki z pieczarkami, serem żółtym, szynką i sosem tatarskim. Naleśniki są przygotowywane na naszych oczach. Nie czekamy długo, już po kilku minutach delektujemy się pysznym obiadem. Smaczne i sycące naleśniki w połączeniu z gęstym sosem tatarskim to najlepszy sposób na poprawę humoru po ciężkim dniu!
Wypróbowałam już wielu kombinacji, ale moje ulubione to :
  • z białym serem i polewą truskawkową
  • z kremem jogurtowym, nutellą i jabłkami
  • z brokułami i serem żółtym
  • ze szpinakiem
  • z nadzieniem ruskim
Naleśnik: 6-10 zł
Naleśniki
ul. Senacka 6
Kraków




 Jak wiadomo, kawa jest zwieńczeniem smacznego obiadu, więc w drodze powrotnej zatrzymujemy się jeszcze na parę chwil w Bunkrze (o którym już pisałam: Kawa, Fritz-Kola i czekolada ).
Moja ulubiona duża, biała kawa z puszystą mleczną pianką, jak zwykle bardzo aromatyczna, dodaje mi energii na resztę dnia.




Godzina dziewiąta trzydzieści rano, Plac Inwalidów. Tłum przechodniów, stukot tramwajów.
Założyłam dziś rękawiczki, naprawdę nadeszła jesień.

Jak najlepiej wykorzystać dwie godziny przerwy pomiędzy porannymi zajęciami?
Napić się gorącej czekolady w miłym towarzystwie!

Luigi 1930, kawiarnia przy ulicy Karmelickiej, mieści się tam, gdzie kiedyś były Cudowne Lata. Lubię to miejsce ze względu na lokalizację. Zdarzało mi się tam spędzać studenckie "okienka", zazwyczaj w towarzystwie filiżanki kawy. Wstąpiłam tam może raz czy dwa na drinka. Jadłam też kilka razy całkiem niezłą, aczkolwiek niezbyt dużą pizzę. Ale nie spodziewałam się, że podają tam taką dobrą gorącą czekoladę!
Wnętrze kawiarni jest bardzo przyjemne i minimalistyczne. Na ścianach wiszą czarno-białe fotografie, za oknami mkną niebieskie tramwaje. Mam sentyment do okolic ulicy Karmelickiej.
Zajmujemy wygodne kanapy, moją uwagę przykuwają kolorowe kwiaty z papieru. Już prawie zdecydowałyśmy się na kawę, ale... Może jednak dla odmiany gorąca czekolada? W końcu jest tak chłodno i szaro na zewnątrz... Trzy razy czekolada na gorąco z bitą śmietaną, raz czekolada na gorąco z wiśniami.
Pięknie pachnie, jest bardzo gęsta, trzeba ją jeść łyżeczką. Rozpływa się z ustach, konsystencją przypomina serek homogenizowany Bakuś albo suflet :) Nie mogę sobie wybaczyć, że tak wiele razy lekceważyłam tą pozycję w menu! Dobrze, że w tym roku czeka mnie jeszcze trochę porannych przerw...

Gorąca czekolada (w zależności od dodatków): 7-10 zł


Luigi 1930
ul. Karmelicka 43a
Kraków