Rzymskie wakacje

BIELSKO-BIAŁA

Wtorek, godzina 16.
Dzień w pracy dłużył mi się niemiłosiernie. Już myślałam, że ten moment nigdy nie nadejdzie.
Ale nadszedł w końcu!
Jadę na dworzec po Agę.
Zrobimy sobie popołudniowy szybki tour de Bielsko-Biała.
A już za 14 godzin lecimy do Rzymu.

***

Kanapki z kurczakiem w Zamkowej dają radę! Dopychamy się jeszcze babeczką w The Bakery Cupcakes & Coffee i włóczymy się po centrum. Spotykamy się z Tomkiem. Pijemy kawę w Galerii Wzgórze, najdziwniejszej i zarazem jednej z najciekawszych bielskich kawiarni. To jest naprawdę magiczne miejsce... Deszcz zaczyna padać. Na 11 Listopada już mamy Boże Narodzenie. Wielki zając przebiega nam drogę w okolicach Sfery, w centrum miasta. Cóż za szalony wieczór!

 Tajemniczy Ogród(ek) w Galerii Wzgórze

 Koci atak :)

W tym roku Boże Narodzenie w Bielsku mamy już we wrześniu!

***
Nie będziemy spać. Wypijemy kawę. Zjemy coś. Posłuchamy Felicità kilkanaście razy. 
A później wyruszymy na lotnisko.

ŚRODA - DZIEŃ PIERWSZY

Około godziny 8:30 lądujemy na Ciampino. Jest słonecznie i ciepło. Nie udało mi się zdrzemnąć w samolocie, jestem więc trochę śnięta i bardzo potrzebuję kawy. Z letargu wyrywa mnie Scar Tissue RHCP. To mój dzwoniący (a raczej wyjący) telefon. Niespodzianka! To D. - którą serdecznie pozdrawiam! - przyjechała po nas na lotnisko. Jak cudownie!

Najbliższe dni spędzimy w domu D. i jej męża, którzy zgodzili się nas ugościć. Z tego miejsca chciałabym podziękować mojemu koledze za zorganizowanie wszystkiego - Carino, dziękujemy Tobie i Twoim fantastycznym rodzicom za gościnę w czasie naszego pobytu w Rzymie! :)

Po krótkiej podróży jesteśmy już w domu, gdzie czeka na nas pyszne, włoskie śniadanie (cornetti z Nutellą i dżemem oraz aromatyczna kawa, której tak bardzo potrzebujemy). Po kawie czuję się zdecydowanie lepiej i mam siłę, żeby zwiedzać Wieczne Miasto.

Przystanek tramwajowy znajduje się dosłownie kilka kroków od naszego domu. Bilet trzydniowy kupujemy w automacie na przystanku za 16,50 euro i wyruszamy do centrum, na Termini. Roma Termini (Stazione Termini) to główny dworzec kolejowy Rzymu, położony w centrum miasta na Piazza dei Cinquecento (jeździ tam też metro i autobusy). W kiosku kupujemy sobie coś do picia i siadamy na chwilę na schodkach jakiegoś pomnika, w cieniu drzew, na skwerze niedaleko Muzeum Narodowego. Dla ciekawskich - na Piazza dei Cinquecento stoi niezbyt urodziwy pomnik Jana Pawła II. Decydujemy, że dziś zrobimy sobie spacer szlakiem głównych, rzymskich zabytków. Już nie mogę się doczekać!

Jestem w Rzymie po raz czwarty, ale nigdy nie byłam tu na dłużej. Zawsze tylko na jeden dzień, w biegu za tłumem ludzi i rozwrzeszczanym przewodnikiem. Tym razem chcę poznać inny Rzym. Chce zobaczyć jak żyją tu ludzie, jak naprawdę wygląda to miasto. Mam nadzieję, że mi się uda.


Bazylika Santa Maria Maggiore



Idziemy Via Cavour, podziwiając urokliwe kamienice z tarasami na dachach, ogromną Bazylikę Santa Maria Maggiore i kolorowe skutery. Z głównej drogi odbijamy później w prawo, w uroczą, wąską uliczkę, która prowadzi nas prosto w okolice Forum Trajana i Forum Augusta. Uliczka pełna jest tajemniczych zaułków i maleńkich kawiarenek. Mieści się też na niej vintage shop - sklep z używanymi ciuchami (swoją drogą fajnymi!). Niestety ceny w niczym nie przypominają tych, które znamy z naszych rodzimych lumpeksów. Można tam za to dostać prawdziwe cuda, jak np. wspaniały garnitur od Burberry za 200 euro. Cena wysoka, ale w końcu to Burberry!*

* w tym momencie Agnieszce przypomina się ten garnitur i na pewno cieknie jej ślinka ;)






Po lewej stronie widzimy już z daleka Koloseum. Z prawej w oddali wyłania się Ołtarz Ojczyzny i liczne kościoły z pięknymi kopułami. Udajemy się oczywiście najpierw pod Koloseum, gdzie wita nas niemały tłum turystów. Spędzamy tam chwilę odpoczywając w cieniu i podziwiając Łuk Konstantyna, a następnie udajemy się na wzgórze Palatyn, mijając Łuk Tytusa. Z góry podziwiamy Forum Romanum (w zupełności nam to wystarcza, nie jesteśmy pasjonatkami archeologii).




Łuk Konstantyna

Koloseum



Gdzieś nad Forum Romanum, na końcu stromej ścieżki znajduje się mały kościółek. Trafiamy tam przypadkiem i wchodzimy na chwilę do środka. Niewielkie, stare kościoły są najpiękniejsze! A w Rzymie prawie przy każdej ulicy i przy każdym większym placu znajduje się jakiś uroczy kościół.

Wracamy na Via dei Fori Imperiali i podziwiamy jeszcze przez chwilę antyczne miasto. Następnie udajemy się zobaczyć przepiękny i monumentalny Pomnik Ojczyzny, który stoi w centralnym punkcie Placu Weneckiego, u podnóża Kapitolu. Sam Plac Wenecki jest gigantycznym węzłem komunikacji miejskiej - dojedziecie stamtąd praktycznie wszędzie. WAŻNE: z Placu Weneckiego odjeżdżają też autobusy nocne!








Pomnik Ojczyzny na Placu Weneckim


Po zrobieniu miliona zdjęć wyruszamy dalej, w kierunku Fontanny di Trevi. Niesamowite jest to, że tłum ludzi szaleje przy każdym z większych zabytków, a inne uliczki w centrum są właściwie puste. Kilka kroków od zatłoczonego miejsca można znaleźć spokój, nawet w Rzymie.



W drodze do fontanny postanawiamy zrobić sobie małą przerwę i siadamy w jednym z barów w centrum miasta, którego stoliki są wystawione na chodnik. Za gigantyczne piwo Peroni (0,66 l) płacimy 7 euro i jeszcze dostajemy tramezzini (tosty) z szynką i serem gratis. La vita è bella!

Odpoczywamy przy piwie dobrą godzinę. Okazuje się, że jesteśmy dosłownie kilka kroków od słynnej Fontanny di Trevi! Zmierzamy więc w jej kierunku i... spotyka nas wielki zawód. Nie będziemy Anitą Ekberg. Nie będziemy się kąpać w Fontannie di Trevi. Bo fontanna jest w remoncie. Wygląda strasznie. Nie przeszkadza to jednak szalonym turystom tłoczyć się wokół niej tak, że ruch pieszych na całym placu jest sparaliżowany. Na domiar złego zaczyna kropić...


Na szczęście z opresji ratuje nas D., która zabiera nas na pyszną pizzę do pizzerii (a właściwie małego lokaliku z pizzą na wynos) niedaleko Schodów Hiszpańskich i Via dei Due Macelli. Zamawiamy po cztery kawałki pizzy na głowę, będzie wielkie żarcie! Wszystkie są pyszne, ale moją faworytą zostaje pizza z serem gorgonzola, kiełbasą i grzybami.
Każda z nas zapłaciła za swój obiad po 4 euro.
 
Nie pamiętam niestety nazwy tej pizzerii ani nazwy knajpki, w której piłyśmy Peroni.  Może uda Wam się tam trafić, a jeśli nie to nie bójcie się siadać w innych miejscach, które nazywają się "bar" i siedzi tam dużo Włochów. Zazwyczaj jest tam najtaniej i najprzyjemniej.

Po posiłku D. zabiera nas jeszcze na kawę do małej kawiarenki mieszczącej się zaraz obok pizzerii i poucza, że kawę zamawia się przy barze. Oczywiście jeżeli chcemy posiedzieć dłużej w kawiarni i np. wypić cappuccino czy latte w międzyczasie podziwiając miasto, to możemy zamówić kawę do stolika. Zapłacimy wtedy kilka euro. Jeżeli natomiast zależy nam na oszczędności czasu i pieniędzy, a chcemy "na szybko" wypić espresso, to warto zamówić je i skonsumować na stojąco przy barze. Zapłacimy za nie wtedy mniej więcej 1 euro.


Z pełnymi brzuchami i nową siłą do zwiedzania wyruszamy w kierunku ogromnego parku przy Willi Borghese. Park usytuowany jest na wzgórzu i podobno jest stamtąd niesamowity widok na Rzym.

Powoli zaczyna się przejaśniać po niewielkiej burzy. Park jest naprawdę przepiękny i ogromny. Spędzamy w nim jakieś dwie godziny w poszukiwaniu tarasu widokowego, o którym czytałyśmy w jakimś przewodniku (niestety dotrzemy tam dopiero czwartego dnia, idąc z Piazza del Popolo, ale o tym napiszę już później). Nie możemy znaleźć też żadnej wi-fi zone, które mają się w parku znajdować. Po dłuższych poszukiwaniach w końcu nam się to udaje, ale internet do najszybszych nie należy :)

Wypoczywamy chwilę na ławce, spacerujemy zacienionymi alejkami i patrzymy na Rzymian, którzy pływają na łódkach niedaleko świątyni Asklepiosa. Idealne miejsce na popołudniową siestę!









Zaczynamy odczuwać zmęczenie po nieprzespanej nocy. Wyruszamy więc powoli w stronę Schodów Hiszpańskich, żeby zdążyć na zachód słońca. Decydujemy się podjechać jeden przystanek metrem dla oszczędności czasu (i nóg).

Najgorsza rzecz - urwane ucho od torby...

Docieramy na Schody Hiszpańskie w idealnym momencie. Ludzie siedzą na schodach, rozmawiają, piją piwo i podziwiają pomarańczowe słońce chowające się za rzymskimi dachami.

To jest ten magiczny moment.
Chciałabym żeby trwał wiecznie...
Niesamowite kolory nieba, przepiękna panorama miasta i jakiś taki spokój nie do opisania...
Zaczyna do mnie docierać, że jestem w Wiecznym Mieście.


Schody Hiszpańskie








Zapalają się latarnie. Siadamy na chwilę na schodach i patrzymy w kierunku via dei Condotti, uliczki pełnej ekskluzywnych butików. Wśród tłumu turystów i miejscowych wypoczywamy we własnym mikrokosmosie, siedzimy i patrzymy na miasto wieczorową porą.
Po chwili odpoczynku wyruszamy na spacer po okolicy.

Widok ze Schodów Hiszpańskich na Via dei Condotti



Siadamy w jednej z kawiarenek, żeby uczcić nasz pierwszy wieczór w Rzymie. Pijemy wytrawne, czerwone wino i słuchamy włoskich piosenek granych przez ulicznego muzyka. Czy może być piękniej?

Jesteśmy w Rzymie. Nie może być piękniej! :)

Bar Gambero Due
Via della Croce 40 
00187 Roma 
Centro Storico



Zmęczone i przede wszystkim niewyspane wracamy do domu ostatnim dziennym tramwajem, po 23. Musimy nabrać sił, żeby jutro zwiedzać już na 100%. Niestety nasz tramwaj w połowie drogi zatrzymuje się... Zepsuty tramwaj zablokował torowisko. Nie uśmiecha nam się dziś maszerować do domu, ale chyba nie mamy wyboru.

Kiedy dochodzimy do następnego przystanku nadjeżdża zastępczy tramwaj. Uff! Szczęście w nieszczęściu!

Docieramy do domu. Po dniu pełnym wrażeń i po 41 godzinach bez snu zasypiamy w momencie.

Buonanotte!

2 komentarze:

  1. Super . Przyznam się szczerze ,że bardzo lubię twoje posty poświęcone różnym miejscom paryskim , ,włoskim . Pięknie je opisujesz . Zainspirowałaś mnie też do zrobienia zdjęć ludzi , Może zrobię takie fotografię ,bo ostatnio nie miałam pomysłu na zdjęcia do bloga . ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i dziękuję! :)
      Obserwowanie ludzi to fantastyczna sprawa - wtedy tak naprawdę możesz zobaczyć (i uwiecznić na fotografii) jacy są, jak się ubierają, zachowują...
      Pozdrowienia!

      Usuń